Samorządowe programy in vitro zagrożone?

Marta Rawicz

Przygotowany przez resort zdrowia projekt zmian w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej może skutkować tym, że samorządy nie będą mogły realizować lokalnych programów refundacji in vitro – przestrzegali w środę politycy PO.

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Rządowy projekt zmian m.in. w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej, finansowanych ze środków publicznych, wpłynął do Sejmu pod koniec lipca. W uzasadnieniu projektu podkreślono, że ma na celu m.in. „uproszczenie i doprecyzowanie procedury tworzenia programu polityki zdrowotnej, a także zapewnienie standaryzacji podejmowanych działań”.

We wtorek nad przygotowanym przez Ministerstwo Zdrowia projektem pracowała komisja zdrowia – jej sprawozdaniem ma się zająć w środę wieczorem Sejm na posiedzeniu plenarnym.

Jeden z proponowanych w rządowym projekcie przepisów zakłada – jako warunek rozpoczęcia wdrożenia, realizacji i finansowania programu polityki zdrowotnej – konieczność uzyskania pozytywnej albo warunkowo pozytywnej opinii prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji albo przesłania oświadczenia podmiotu opracowującego projekt programu o jego zgodności z rekomendacją prezesa Agencji.

Negatywna opinia prezesa AOTMiT w sprawie projektu programu polityki zdrowotnej miałaby oznaczać niemożność wdrożenia, realizacji i finansowania programu polityki zdrowotnej. Obecnie jest tak, że negatywna opinia Agencji nie blokuje możliwości realizacji programu.

PO: To niedopuszczalne

– Rząd zaproponował ustawę, w której chce kontrolować pieniądze wydawane przez samorządowców, m.in. na in vitro – mówił na konferencji prasowej szef komisji zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO). – Proponowane przez ministra Konstantego Radziwiłła rozwiązania mówią o tym, że każdy samorządowiec w kraju (prezydent, burmistrz), jeśli będzie chciał wydać pieniądze na program zdrowotny, będzie musiał mieć zgodę AOTMiT, instytucji podległej ministrowi zdrowia.

Arłukowicz dodał, że „rząd nie zatrzymał się na likwidacji” ogólnopolskiego programu refundacji in vitro, który wprowadził jeszcze rząd Donalda Tuska. – Rząd idzie dalej: chce ingerować w decyzje samorządowców o tym, czy w swoich miastach mogą pomagać ludziom walczącym z niepłodnością. To jest rzecz niedopuszczalna – powiedział poseł PO. Zapowiedział, że klub Platformy będzie głosować za odrzuceniem projektu.

B. premier i minister zdrowia Ewa Kopacz (PO) uznała, że rządowy projekt to kolejny dowód na to, że „religijny fanatyzm wkracza w życie Polaków”: – Rząd, w tych swoich religijnych, fanatycznych przekonaniach, zabiera szczęście Polakom. Likwiduje drugi etap (programu), czyli tak naprawdę wyklucza możliwość stosowania metody in vitro.

Kopacz uznała przy tym, że dyskusja, która toczy się obecnie, dotyczy wyboru „między wolnością, a fanatyzmem; między Europą, a średniowieczem”. Zadeklarowała, że Platforma, jeśli powróci do władzy, przywróci finansowanie metody in vitro w całym kraju.

Nowoczesna: PiS zabiera prawo do szczęścia

Sprawę projektu poruszyła też w środę w Sejmie szefowa klubu Nowoczesnej, która zaapelowała o wycofanie go z porządku środowych obrad. – Państwo chcą ze swoich ideologicznych powodów zabrać coś, co jest najbardziej wartościową rzeczą: prawo do szczęścia, prawo do macierzyństwa i prawo do radości – podkreśliła Lubnauer, zwracając się do posłów PiS.

Przekonywała, że na bezpłodność cierpi bardzo wielu Polaków, a jedyną szansą dla nich jest in vitro. – Państwo nie tylko nie pozwalają im korzystać z procedury in vitro opłacanej przez państwo – mówiła. – Nie dosyć, że sami nie dajecie pieniędzy, to jeszcze nie pozwalacie samorządom pomagać.

PiS: Obsesja opozycji

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński poinformował, że punkt dotyczący projektu zmian w ustawie o świadczeniach zdrowotnych nie zostanie zdjęty z porządku posiedzenia.

Wiceszef komisji zdrowia Tomasz Latos (PiS) pytany wcześniej w środę o zarzuty Platformy dotyczące propozycji ministerialnych, mówił: – Wydaje mi się, że tu jest swego rodzaju obsesja opozycji, która wszędzie przy każdej ustawie i przy każdym projekcie rządowym widzi wyłącznie in vitro. Więc ja informuję koleżanki i kolegów z opozycji, z komisji zdrowia, byłych ministrów zdrowia, że nie tylko jest in vitro, są problemy onkologii, problemy podstawowej opieki zdrowotnej i wiele innych.

Dopytywany, czy proponowane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany nie będą uniemożliwiać samorządom finansowania in vitro, Latos odparł: „Mam nadzieję, że nie będzie”. Zastrzegł jednak, że nie chce w tej sprawie wypowiadać się za ministra zdrowia.

– Przy finansowaniu służby zdrowia, które mamy w tej chwili, przy cały czas jeszcze niedużych nakładach, bo to jest 4,5 proc. PKB, my naprawdę mamy w pierwszej kolejności do załatwienia problemy pacjentów na przykład onkologicznych i wielu innych – powiedział Latos. – Cały czas jest zbyt długa kolejka, cały czas jest zbyt mała dostępność do różnych procedur. W pierwszej chwili załatwmy te problemy, które ratują życie pacjentów.

Obecnie program refundacji in vitro prowadzi kilka miast, w tym Częstochowa, Łódź i Poznań. W czerwcu uchwałę ws. takiego programu przyjęła rada Warszawy.

Data utworzenia: 28.09.2017
Samorządowe programy in vitro zagrożone?Oceń:
Zobacz także
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Lekarze odpowiadają na pytania

  • Hospitalizacja ciężarnej z cukrzycą
    Ginekolog poinformował mnie, że po włączeniu insuliny od 38. tygodnia będę leżeć w szpitalu. Proszę o informację, skąd taka procedura, dlaczego mimo dobrego rozwoju dziecka czeka mnie szpital (przyrost masy w normie i u mnie i u dziecka)?
  • Leczenie cukrzycy ciążowej
    Jestem w 32. tygodniu ciąży i mam cukrzycę ciążową od 24. tygodnia. Do tej pory wystarczała dieta, od kilku dni stężenie glukozy na czczo przekracza 90, a po posiłkach w górnej granicy (110-118). Czy jest jakiś sposób na obniżenie stężenia cukrów na czczo (przyrost masy w normie i u mnie i u dziecka)?

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies