Zawód: położny

Są wyjątkami. Zawód wykonują nie z przypadku, a z powołania. Mężczyźni – położni. W Polsce jest ich tylko 71 pośród 37 tys. położnych. Grzegorz Chajdaś, pierwszy zarejestrowany położny w Polsce, od 25 lat pracuje w szpitalu im. Stefana Żeromskiego w Krakowie na oddziale patologii ciąży. Podczas śniadania prasowego podsumowującego kampanię i konkurs "Położna na medal" opowiedział dziennikarzom o wyzwaniach, z jakimi spotyka się na co dzień położny.

Grzegorz Chajdaś

Kiedy narodziła się u Pana decyzja o wybraniu zawodu położnego?

Grzegorz Chajdaś: Gdybym powiedział, że było to moje powołanie życiowe lub od dziecka chciałem być położnym, to nikt by mi nie uwierzył – i miałby rację. Kiedy kończyłem szkołę, dowiedziałem się o istnieniu szkoły dla położnych i pomyślałem – dlaczego nie. A że życie pisze różne scenariusze – postanowiłem to zrobić.

Jak się Pan czuł jako jeden z nielicznych mężczyzn na studiach?

Na początku było bardzo ciężko, ponieważ nie kończyłem szkoły średniej, a technikum mechaniczne. Przez 5 lat w ogóle nie miałem styczności z takimi przedmiotami jak biologia, anatomia czy fizjologia. Kiedy zdecydowałem się rozpocząć naukę na kierunku położniczym, musiałem bardzo dużo czasu poświęcić na przygotowanie się do egzaminów.

Bardzo ciężko było również zaaklimatyzować się, ponieważ nikt nie spodziewał się, że mężczyźni mogą wybrać taki kierunek. I raczej nikt ich tam nie chciał. Mało kto wierzył, że będziemy w stanie skończyć studium i uzyskać dyplom położnego.

Jak to w życiu bywa, z biegiem czasu sensacja mija i nasza obecność na tym kierunku zaczęła być rzeczą naturalną. Choć zdarzały się sytuacje, że niektórzy traktowali nas z niedowierzaniem.

Czy miał Pan na studiach innych kolegów?

Mój kierunek liczył 37 osób, w tym 3 mężczyzn (łącznie ze mną). W trakcie nauki jeden z kolegów zrezygnował. Finalnie tylko ja i drugi kolega skończyliśmy studium i uzyskaliśmy dyplom położnego. Podczas śniadania prasowego kampanii Położna na medal dowiedziałem się, że otrzymałem ten tytuł jako pierwszy mężczyzna w Polsce.

Czy tak jak Pan koledzy nadal pracują w zawodzie?

Przez kilka lat jeden z nich, Jacek pracował w zawodzie w szpitalu powiatowym w Wadowicach, jednak po kilku latach zdecydował się na zmianę zawodu i został ratownikiem medycznym. Obecnie pracuje w zespole wyjazdowym pogotowia ratunkowego.

Pracuje Pan w tym zawodzie 25 lat. Co się w tym czasie zmieniło?

Przede wszystkim postęp cywilizacyjny. Technika poszła szalenie do przodu, a co za tym idzie – sposoby leczenia i diagnozowania. Zaczynając moją pracę pracowałem na sprzęcie wielorazowego użytku (strzykawki, igły, rękawiczki itp.). Aparaty monitorujące stan płodu (KTG) czy diagnostyka USG nie były na porządku dziennym, jak obecnie. Zabiegi takie jak np. cięcie cesarskie nie były tak powszechne jak dziś, a co za tym idzie – było o wiele więcej urazów okołoporodowych, niezdiagnozowanych wad u dzieci, a nawet zgonów okołoporodowych czy w połogu.

Diametralnie zmienił się również model pacjentki. Obecnie, dzięki powszechnemu dostępowi do informacji, pacjentka posiada wysoką wiedzę na temat swoich schorzeń i dolegliwości. Fakt ten wymusza na nas nieustanne podnoszenie naszych kwalifikacji i bycie po prostu na bieżąco. Jeśli chodzi o pracę położnej, to w dzisiejszych czasach jest ona znacznie łatwiejsza, choćby ze względu na powszechną obecność specjalistycznego sprzętu medycznego, który znacznie upraszcza wdrażanie procedur medycznych.

Co było dla Pana najtrudniejsze na początku pracy zawodowej?

Nie lada wyzwaniem było przełamanie bariery intymności. Ważnym aspektem mojej pracy było nawiązanie takich relacji z pacjentką, aby nie czuła ona dyskomfortu, że po drugiej stronie stoi położny, a nie położna. Stresujące były również myśli, że pozostając z pacjentką na dyżurze, odpowiadam za nią.

Bardzo często spotykam się z tym, że pacjentki nazywają mnie lekarzem. I choć za każdym razem powtarzam, że jestem położnym, pacjentki i tak mówią do mnie „panie doktorze”.

Od samego początku pracy w tym zawodzie najtrudniejszą sytuacją jest śmierć noworodka, do której nie można przywyknąć, nie ma na to klucza, jak zachować się w takiej sytuacji.

Czy mężczyzna pracujący jako położny spotyka się z wieloma problemami w swoim zawodzie?

Na pewno. Pamiętam, kiedy po otrzymaniu prawa wykonywania zawodu poszukiwałem pracy, usłyszałem od oddziałowej pewnego szpitala, że dopóki ona będzie oddziałową, mężczyzna położny nie ma tam miejsca. Ponadto czasami daje się we znaki sfeminizowane środowisko i typowe tematy o dzieciach, gotowaniu, sprzątaniu i przepisach na sałatki. Zresztą – który mężczyzna zna przepis na sernik na zimno czy łazanki? Ja znam!

A jak reagują na Pana pacjentki na oddziale?

Pracuję na oddziale patologii ciąży. Pacjentki tego oddziału bardziej skupiają się na swojej jednostce chorobowej niż na osobie, która wykonuje daną procedurę medyczną. W momencie, kiedy kobieta widzi mój profesjonalizm i pewność w działaniu, nie jest dla niej problemem moja płeć.

Zdarzyło się, że pacjentka odmówiła współpracy z Panem?

W mojej karierze zawodowej nie było takiej sytuacji, lecz niejednokrotnie spotykałem się z prośbą pacjentki, iż czułaby się bardziej komfortowo, gdyby dany zabieg intymny wykonywała kobieta. W takim wypadku zawszę proszę o pomoc koleżankę, która jest razem ze mną na dyżurze. Jednak z opinii koleżanek z pracy, jak również moich przełożonych wnioskuję, że nie mam najmniejszych problemów z nawiązaniem współpracy z pacjentkami.

Ma Pan jakieś rady dla mężczyzn, którzy chcieliby zostać położnymi?

Panowie, do dzieła! Jest to piękny zawód, dający wiele satysfakcji, ale czasami dużo bólu. Niezmiernie dynamiczny i niezależnie od przepracowanych lat zaskakujący na każdym kroku i uczący dużo pokory.

Data utworzenia: 09.05.2018
Zawód: położnyOceń:
(4.56/5 z 9 ocen)
Zobacz także
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Lekarze odpowiadają na pytania

  • Hospitalizacja ciężarnej z cukrzycą
    Ginekolog poinformował mnie, że po włączeniu insuliny od 38. tygodnia będę leżeć w szpitalu. Proszę o informację, skąd taka procedura, dlaczego mimo dobrego rozwoju dziecka czeka mnie szpital (przyrost masy w normie i u mnie i u dziecka)?
  • Leczenie cukrzycy ciążowej
    Jestem w 32. tygodniu ciąży i mam cukrzycę ciążową od 24. tygodnia. Do tej pory wystarczała dieta, od kilku dni stężenie glukozy na czczo przekracza 90, a po posiłkach w górnej granicy (110-118). Czy jest jakiś sposób na obniżenie stężenia cukrów na czczo (przyrost masy w normie i u mnie i u dziecka)?